Mataki idealne i nieidealne czyli o mamach w Sieci

W ciągu ostatnich lat, blogsfera parentingowa niesamowicie się rozwinęła. Obok znanych serwisów dotykających tematyki ciąży, macierzyństwa i wychowania dzieci, zaczęły powstawać blogi tworzone przez mamy i dla mam. Dziś pełnią funkcje informacyjną, opiniotwórczą, a nierzadko są również narzędziem marketingowym. Jakie zachowania cechują matki w sieci? Jaki jest sens w pisaniu bloga o macierzyństwie, skoro już chyba wszystko na temat zostało napisane i opracowane? I parafrazując słowa jednego z dziennikarzy telewizji śniadaniowej, jak ktoś, kto ma jedno dziecko śmie udzielać rad innym?

Jak to się zaczyna? 

Gdy kobieta dowiaduje się, że będzie matką, nie jest jeszcze w stanie wyobrazić sobie jak bardzo zmieni się jej życie, ani zrozumieć tego, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Przekonuje się o tym, stopniowo, wraz z rosnącym brzuchem, i upływem kolejnych miesięcy życia swojego dziecka. Z czasem, przechodząc kolejne etapy macierzyństwa, pojawia się coraz więcej nowych zagadnień, pytań i wątpliwości. Kierowana miłością i troską młoda matka, radzi się rodziny, przyjaciół, czyta książki i przeszukuje internet w poszukiwaniu odpowiedzi. Drogą doświadczenia, metodą prób i błędów w końcu sama odnajduje jakieś rozwiązania. U niektórych mam pojawia się nawyk magazynowania zdobytej wiedzy i potrzeba podania jej dalej. W ten sposób niektóre mamy, decydują się na założenie bloga. Chcą przekazać, to co wiedzą i tym samym pomóc kobietom, które są dopiero na początku swojej drogi w macierzyństwie. Dodatkową motywacją jest często chęć kreatywnego wykorzystania czasu urlopu macierzyńskiego, potrzeba pracy i twórczego działania.

Jak zostałyśmy zaszufladkowane?

Trzeba jednak przyznać, że pomimo szczerych chęci w blogsferze parentingowej narobiło się trochę bałaganu. Doszłyśmy do momentu w którym, tych wszystkich artykułów, rad, opinii na ten sam temat jest tak wiele, że łatwo się zagubić. W tym wszystkim pojawił się jakiś nacisk na dążenie do doskonałości, robienia wszystkiego dobrze i zgodnie z instrukcją. Posiadania określonych rzeczy, które rozwiążą nasze problemy. Posty mam na blogach i w mediach społecznościowych są mniej lub bardziej szczere. A nierzadko w komentarzach pod nimi toczą się prawdziwe słowne wojny. Spory i różnice zdań na określone tematy nie mają końca. Śledząc profile, strony, fora i grupy o tematyce parentingowej, łatwo zaobserwować kilka typowych zachowań mam w sieci. Są matki wszystkowiedzące – śmiało udzielające rad na każdy temat; matki oburzone – żywo reagujące na nieodpowiednie wg ich opini zachowania;  eko-matki – dbające o bezcukrową i bezglutenową dietę swoich dzieci; matki wiecznie zaniepokojone– ciągle pytające i sprawdzające, czy aby na pewno zachowania i rozwój ich dziecka mieści się w normie; matki strażniczki regulaminu– strzegą by wszystkie posty były zgodne z regułami danej grupy; matki promotorki- polecające i udostępniające promowane przez siebie marki i produkty. I tak poprzez przegląd kilku charakterystycznych cech i zachowań, teoretycznie każdą napotkaną w sieci mamę można by wrzucić do którejś szufladki.

Kwestia interpretacji

Tak naprawdę blogsfera parentingowa jest szerokim zjawiskiem społecznym i choć można próbować je uogólnić, zawsze będzie wymykać się z sztywnych ram. Za wszystkimi zdjęciami, postami i komentarzami kryje się bowiem zmienna kobieca natura. A my kobiety w zależności od aktualnych nastrojów, czy osobistych przeżyć w różnych momentach, w odmienny sposób odbieramy i reagujemy. Tak też to, co widzimy w sieci, może wywołać w nas różne emocje. Niekiedy patrząc na zdjęcia wysportowanych mam, dobrze ubranych dzieci, otoczonych drogimi zabawkami i sprzętami, łatwo możemy poczuć się gorsze. A bo wciąż mamy wiele zastrzeżeń do swojej figury po porodzie, bo nie stać się nas na pewne rzeczy, bo dziecko sprawia nam problemy… Z kolei innym razem, patrząc na te same treści, dostajemy zastrzyk energii i motywacji. Podobne posty inspirują nas do działania i polepszenia jakości życia. Ale w tym wszystkim pozostaje jeszcze jedna kwestia do przemyślenia.  Jaki jest zamiar autora? Czy jest szczery w swoim przekazie? Czy rzeczywiście chce być motywacją dla innych? Czy może szuka jedynie poklasku lub wywiązuje się ze marketingowych umów?

Ostatecznie, problemem nie jest jednak sam sposób przekazu, a raczej interpretacja przekazywanych treści. Jeśli ktoś angażuje się i poświęca swój czas na tworzenie bloga, profilu czy strony, ma również pełne prawo do czerpania z tego korzyści. Ale my jako odbiorcy, często zbyt łatwo dajemy ponieść się emocją. Zbyt surowo lub pochopnie oceniamy, albo nadmiar dotkliwie odbieramy to, co widzimy. Często zapominamy, że poza dopracowanym kadrem toczy się zwyczajne życie, a w nim problemy codzienności z dzieckiem – bałagan, brak czasu, zmęczenie. Przecież w sieci pokazuje się jedynie wycinek swojego życia, a rzecz jasna, że chcemy go ukazać w tej pięknej odsłonie. Warto być świadomą tych wszystkich aspektów, z rozwagą odbierać i korzystać z dedykowanych nam w sieci treści.

Jaki jest sens blogowania?

Tak naprawdę, nas mamy łączą wspólne obowiązki i problemy. Dbając o nasze rodziny, chcemy być w tym jak najlepsze. Jednak na co dzień z różnych powodów możemy czuć się sfrustrowane, czy zmęczone. To naturalne uczucia, które wcale  nie oznaczają, że jesteśmy nieszczęśliwe. My matki wcale nie potrzebujemy złotych rad, a raczej wzajemnego kontaktu z osobami, które przeżywają podobne emocje. Tak naprawdę każda z nas wszystko, co przeczyta i tak przesiewa przez filtr własnego umysłu i intuicji. Wybiera i wnosi do swojego życia tylko to, co uważa za słuszne. Wpisując w internet określoną frazę nie szukamy tylko rozwiązania, ale także, a może nawet przede wszystkim, kogoś kto przezywa podobne problemy. Trzeba nam, dających wsparcie wspólnot, gdzie otwarcie możemy mówić o swoich problemach i emocjach. Bez obaw że będziemy oceniane. Zrozumienia i empatii w przeżywaniu macierzyństwa w każdym jego wymiarze. W blogowaniu wcale więc nie chodzi o udzielanie rad innym, a raczej o tworzenie przyjacielskiej wspólnoty. Wirtualnego miejsca spotkań i wsparcia. Internet jest ogromną siłą dającą nieskończone możliwości. Stanowi nie tylko źródło wiedzy, ale i jest narzędziem komunikacji, wymiany opinii oraz doświadczeń. Dlatego, może być dziś siedliskiem takich wspólnot, a już najlepiej by dawał zaczątek realnym spotkaniom.

Matki idealne nie istnieją, za to każda z nas zwyczajnie potrzebuje empatii. I tego właśnie szukamy w sieci. Nie recept na doskonałe macierzyństwo, lecz akceptacji. Warto tylko, by w obiorze i wzajemnej komunikacji częściej cechowała nas większa szczerość, a mniejsza krytyczność.

  • ewelina K.

    Ja po latach doszłam do tego, że każda z nas ma swoje zdanie i swój sposób postępowania z dzieckiem. Tak na dobrą sprawę jakby każda mamusia napisała jeden post o swoim macierzyństwie przypuszczam, że nie byłoby dwóch takich samych.
    Zapraszam na mój post dotyczący macierzyństwa jaki popełniłam kilka tygodni temu. 🙂
    http://tygrysieoczko.blogspot.com/2017/05/mama-idea-czy-czowiek.html
    Zapraszam również do poczytania pozostałych postów, Ewwik z http://tygrysieoczko.blogspot.com